Z czego słynie Rymanów Zdrój

„Celestynka”, „Tytus” i „Klaudia” – te imiona to wcale nie imiona postaci z bajek czy książek, nie są to także żadni bohaterowie, jak niektórzy mogliby przypuszczać. Właśnie takie imiona noszą wody lecznicze, które są dostępne w Rymanowie Zdroju. Rymanów Zdrój jest miejscowością położoną w Beskidzie Niskim, w województwie podkarpackim, niedaleko Iwonicza Zdroju i Krosna – do granicy ze Słowacją dzieli nas niewiele kilometrów, można tam dojechać w bardzo szybki i dogodny sposób, zanim jednak porównamy krajobrazy panujące po słowackiej stronie, koniecznie musimy poznać lepiej sam Rymanów Zdrój i jego okolice. Miejscowość ta już od długiego czasu pełni funkcję turystyczną i uzdrowiskową. Przybywają tutaj zarówno dorośli, jak i dzieci – nierzadko w celu polepszenia swojego zdrowia. Leczy się tutaj przede wszystkim choroby układu oddechowego, jak i krążenia. W szpitalach dostępne są inhalacje, w których stosowana jest woda lecznicza. Wiele osób zadowolonych jest z przebytych kuracji, dużo osób wraca do zdrowia, część wraca w te strony ponownie niezależnie od tego, czy jest to spowodowane problemami zdrowotnymi, czy ponowną ochotą spędzenia swojego czasu w tym uroczym miejscu.

Baza noclegowa spełnia wszystkie oczekiwania każdego turysty. Pokoje w Rymanowie Zdroju warto jednak rezerwować z wyprzedzeniem, bo miejscowość ta z roku na rok zyskuje na popularności. Nie tylko w sezonie wakacyjnym, ale także zimowym. Do głównych atrakcji Rymanowa Zdroju należy Pijalnia Wód Mineralnych. To właśnie tam możemy skosztować wód, o nazwach: „Celestynka”, „Tytus” i „Klaudia”. Pijalnia znajduje się na terenie parku zdrojowego, urządzonego w estetyczny, przemyślany sposób. Na terenie tego parku znajdują się nawet oryginalne fontanny, noszące nazwy tych wód. Warto wiedzieć, że ich źródła zostały odkryte przez hrabiego Potockiego pod koniec XIX wieku, w krótkim czasie przyczyniły się do powstania w tym rejonie uzdrowiska, które cieszy się popularnością po dzień dzisiejszy. Wiele interesujących, pięknych tras i szlaków turystycznych poprowadzi nas przez góry, dolinki i piękne mieszane lasy. Widoki są niezapomniane, warto jest zabrać ze sobą aparat lub lornetkę. Trzeba też dodać, że choć trasy są długie i położone w górach, to jednak nie są zbyt trudne do pokonania i są idealne dla wszystkich, którzy uwielbiają takie spacery.

 


Słodka niespodzianka – Gdynia

W Gdyni, mieście znanym mi wcześniej tylko z opowieści znajomych, spędziliśmy tegoroczne wakacje. Tym razem samochód zostawiliśmy w garażu, a w podróż po raz pierwszy udaliśmy się Pendolino. Bardzo szybko znaleźliśmy nocleg w Gdyni, dzięki skorzystaniu z naszej ulubionej bazy noclegowej, gdzie udało nam się zarezerwować pokój w małym hotelu położonym w samym Śródmieściu. Podróż zaczęła się na stacji Warszawa Centralna i w bardzo komfortowych warunkach do Gdyni Głównej dojechaliśmy w niespełna trzy godziny. Już sam dworzec Gdynia Główna, zmodernizowany i ponownie oddany do użytku w 2012 roku, robi ogromne wrażenie. Widoczne dookoła freski z 1975 roku, które przedstawiają morski krajobraz i dalej, w sali restauracyjnej, sklepienie niebieskie są dziełem prof. Juliusza Studnickiego, jednego z założycieli dzisiejszej ASP w Gdańsku. W podziemiach kompleksu dworcowego znajduje się od niedawna Teatr Gdynia Główna, którego przestrzenie wykorzystywane są nie tylko do tworzenia teatru, ale pełnią również funkcję działalności społecznej, gdzie prezentowane są wystawy gdyńskich artystów czy organizowane warsztaty teatralne dla najmłodszych. Warto przyjrzeć się aktualnemu repertuarowi, znajdziemy tam godne uwagi spektakle dla dorosłych, ale również lalkowe przedstawienia dla najmłodszych, wszystkie przygotowywane przez profesjonalny zespół.

Droga z dworca do naszego hotelu to dziesięciominutowy spacer bardzo przyjemną okolicą. Przez Plac Gdynian Wysiedlonych zeszliśmy w ulicę Starowiejską – najstarszą ulicę miasta, gdzie partery budynków powstałych w pierwszych latach istnienia Gdyni są wykorzystane na lokale usługowo-handlowe. Najstarszy z nich to dzisiejsza filia Muzeum Miasta Gdyni.

Zanim jednak zameldujemy się w hotelu, wstąpimy do kultowego tu „Pączusia” na ciepłego pączka słusznie owianego taką sławą. Właśnie się nim zajadamy i dochodzimy do wniosku, że mógłby on stać się wizytówką Gdyni. Uwaga! Ostrzegamy! Na jednym się nie skończy…